Bez zbędnego przynudzania zapraszam na kolejną część rankingu. Tym razem miejsca od 15 do 6. Finałową piątkę pozwoliłem sobie zostawić na sam koniec. Ponownie, kliknięcie w obrazek przenosi do filmiku na Youtube. Na sam koniec jeszcze przepraszam, ale nie wszystkie prologi udało mi się znaleźć tak by były one w sensownych wersjach. To chyba tyle.
15. ” INDIANA JONES I
POSZUKIWACZE ZAGINIONEJ ARKI”
Zapomniana przez boga i ludzi świątynia, starożytny artefakt, niebezpieczeństwo oraz Indy w najlepszej formie. Wahałem się czy aby nie wrzucić tu tu początku „Ostatniej Krucjaty”, ale ostatecznie wygrywa pierwsza część serii. Chociażby za kultowy już motyw z kamienną kulą. Jak to mawiają nasi niemieccy przyjaciele –Weltklasse!
14 . „DZIKA BANDA
Doskonała prezentacja umiejętności tytułowej bandy, a przy okazji najbardziej adrenalinogenne wprowadzenie w historii kina. Masakra, w dosłownym i przenośnym znaczeniu tego słowa, wsparta niesamowitym montażem.
13. „PULP FICTION”
O czym może rozmawiać urocza parka, w słoneczne popołudnie w niewielkiej restauracji jeśli nie o… A zresztą zobaczcie sami. Po prostu Quentin Tarantino.
12. „28 DNI PÓŹNIEJ”
Prolog ten wrzuca mi ciarki na plecy, za każdym razem jak tylko przypominam sobie moment w którym bohater zaczyna przechadzać się po opustoszałych ulicach Londynu. Ta muzyka i ten apokaliptyczny klimat. I to uczucie obcowania z czymś naprawdę niesamowitym. Małe arcydzieło.
11. „DOTYK ZŁA”
Długa, nakręcona jednym ujęciem sekwencja zamachu bombowego. Szarpie nerwy nawet po 50 latach od premiery. Orson Welles to jednak fenomen. Tik… Tak…. Tik…. Tak…. Tik…. Tak… Tik…. Tak…..
10. „LEWY SERCOWY”
Co my tu mamy? Bardzo nietypowa historia z fortepianem w tle plus Adam Sandler w roli życia. Urzekający początek, podobnie jak cały film. Więcej nie napiszę, bo i po co? O-G-L-Ą-D-A-Ć
9. „BRAM STOKER’S DRACULA”
Niesamowity, mroczny nastrój to jest chyba to co najbardziej zapada w pamięć po zobaczeniu tego prologu. Maestrii pierwszych 6 minut film Francisa Forda Coppoli nie osiąga już w żadnym momencie. A szkoda.
8. „ZODIAC”
Najlepszy dowód że David Fincher to jeden najzdolniejszych współczesnych reżyserów. Suspens, napięcie i kapitalna reżyseria, a w tle „Hurdy Gurdy Man”. Randki w samochodach już nigdy nie będą takie same.
7. „SZEREGOWIEC RYAN”
Nie lubię pisać o rzeczach oczywistych. Swego czasu szokowało i w zasadzie do dzisiaj niewiele się zmieniło. Scena desantu na plażę Omaha, w dalszym ciągu robi potężne wrażenie. Czy ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, co pozycji tego realizacyjnego majstersztyku na tej liście? Każdy widział, każdy wie o co chodzi, każdy z całą pewnością docenia.
6. „URODZENI MORDERCY”
Popieprzone wprowadzenie do popieprzonego filmu. Chory montaż, galeria nienormalnych postaci i multum przesadzonej, nikomu niepotrzebnej przemocy. Gdzie jest w tym sens? Co właściwie robi ta pozycja na tej liście? Autor tego rankingu chyba miał gorączkę… Tak czy siak Oliver Stone w swojej szczytowej formie.










Nie mogłam sobie odmówić przypomnienia prologu z „Urodzonych morderców” – rzeczywiście rewelacyjny, co za montaż, co ścieżka dźwiękowa, cudo pod każdym względem.
Bez przypominania pamiętam z twocih tu wymienionych – „Lewy sercowy” – kompletny życiowy wydawałoby się – surrealizm – ale jak najbardziej możliwy. No i „28 dni później” – też robi mocne wrażenia, pamiętam to jak dziś i ufam, że nie przyjdzie mi takiego czegoś przeżyć. :)
Może jeszcze na coś zerknę, może na „Dziką Bandę”. Może jeszcze na coś „Zodiac”? Jakoś nie interesuje mnie wcale Indiana Jones. :)
Niestety prolog do „Dzikiej Bandy” nie jest w całości. Umieściłem tylko link do „mięska” czyli początkowej strzelaniny. Brakuje choćby kapitalnej linijki dialogowej w wykonaniu Williama Holdena:
„If They Move…Kill 'Em!”
Nie udało mi się jednak znaleźć całości w jednym klipie… A szkoda. Zresztą klip z „Zodiaca” również jest poszarpany. Okazuje się, że nie wszystko można znaleźć w Internecie ;) Jak znajdę kiedyś czas to może wezmę moje wydania DVD i wrzucę do sieci kompletne prologi.
A oglądając „Urodzonych morderców” wypada tylko żałować, że Oliver Stone od dłuższego już czasu jest w słabszej formie…
Co do Stone’a – fakt, nie popisuje się ostatnio, ale może „Savages; ponad bezprawiem” nas choć trochę usatysfakcjonuje?
Prolog Zodiaca sobie przypomniałam, ale i tak nic w tej części nie przebije „Urodzonych…”. Ciekawa jestem co też ustawisz w czołówce. Czy może być coś jeszcze mocniejszego?