„Whisky dla aniołów” – co za dużo to niezdrowo
Boże, jak Ja nie lubię pisać recenzji średnich filmów. „Whisky dla aniołów” to idealny przykład takiego średnika, co do którego trudno się ustosunkować emocjonalnie inaczej niż na zasadzie – OK, było całkiem przyzwoicie. Raz jest fajnie, a za chwilę po prostu nudno. Idealna sinusoida, której efektem jest standardowy do bólu przeciętniak. Chociaż dość sympatyczny.