„W paszczy szaleństwa” – zapomniana perełka
dasdada dadada
Oddanie komiksowej poetyki na filmowej taśmie to nie lada wyzwanie. By tego dokonać potrzebna jest nie tylko znajomość filmowego rzemiosła, ale także pełne zrozumienie środków...
Olivier Stone to bardzo płodny reżyser i przy okazji też bardzo zdolny. Poczynając od „Plutonu”, czy może nawet od „Salwadoru”, przechodząc kolejno przez „Wall Street”, „Urodzonego 4 lipca”, „The Doors”, „JFK”, „Heaven & Earth”, kończąc na „Urodzonych Morderców”. Osiem lat i dziewięć filmów, które ciężko mi sklasyfikować gorzej niż co najmniej bardzo dobre! Później nie było już tak różowo. Oczywiście to tylko moje zdanie. Zaraz, zaraz…